Top Page 3

            Humor

Up Autor Kurs Pascala Kurs C++ Kurs Javy Filmiki Zdjęcia Programy Gify Humor Tapety Bramka SMS

                      



Wyszedł anemik z psem do parku. Jak zwykle dzieci się z niego śmieją: - Anemik, anemik. He, he, he... - Nie śmiejcie się ze mniee - mówi anemik. - Anemik, anemik. Cha, cha, cha... - Azooor bieeerz iiich...! - Haaaaaau, haaaaau, haaaaaau...
------
Spadochroniarz powoli opada na swoim spadochronie. Nagle mija go mężczyzna lecący w przeciwną stronę. - Pan z lotniska? - Nie. Z wybuchu w magazynie dynamitu!
------
Działacz KPZR tłumaczy słuchaczom, jak szybko zmieniać się będzie na lepsze życie w ZSRR: - Za dwa lata każdy będzie mógł kupić sobie rower, za trzy lata motocykl, a za cztery lata każdego będzie stać na kupienie samochodu, a za pięć lat każdy będzie miał swój helikopter! Ktoś z sali wstaje i pyta: - Rozumiem rower, motocykl, samochód... Ale po co każdemu helikopter? - A jak dowiecie się, że na przykład w Odessie można kupić zapałki, a w Kijowie papierosy? Wsiadacie wtedy we własny helikopter i za chwilę jesteście na miejscu!
------
Czterech rabbich prowadziło dysputę teologiczną. Ponieważ nie mogli dojść do porozumienia, zrobili głosowanie. Głosowanie zakończyło się stanem 3:1. Rabbi, który przegrał w głosowaniu zaczął modlić się do Boga: - Panie mój! Wiem, że mam rację a serce moje jest czyste. Pokaż im jakiś znak, żeby wiedzieli, że racja jest po mojej stronie... I faktycznie w jednej sekundzie na niebie pojawiła się ciemna chmurka. - Widzicie! - krzyczał ten, który się modlił. - Oto jest znak od Pana! To ja miałem rację... Jednak pozostali trzej powiedzieli, że to tylko zwykła chmurka i to na pewno nie jest znak od Pana. Wtedy rabbi zaczął modlić się jeszcze raz: - Panie mój! Tak bardzo Cię proszę... Daj nam większy znak, na potwierdzenie mych słów... Na niebie pojawiło się jeszcze kilka ciemnych chmurek i nagle strzelił piorun. Trafił on w drzewo oddalone od rabbich jakieś 100 m. Wtedy rabbi, który się modlił powiedział: - Widzicie! Pan znowu do nas przemówił! Na co jeden z rabbich odpowiedział mu: - No to co, że Pan Ci odpowiedział. Nadal my mamy rację, bo jest 3:2!
------
Wyciąg z protokołu sporządzonego przez oficera śledczego: "W parku znaleziono zwłoki kobiety, na których stwierdziłem szereg ran kłutych: dwie rany średnicy 2 złotych, trzy rany średnicy 1 zł i cztery rany średnicy 50 gr. Razem dziewięć ran kłutych na łączną kwotę 9 zł".
------
Wielka mgła. Załoga atomowego krążownika dostrzega słabe światełko, które mruga Morsem: - Zmieńcie kurs o 10 stopni w lewo. - Cooo?! - denerwuje się kapitan. - My?! To wy zmieńcie kurs! Światełko odmruguje: - Sugerowana zmiana kursu 11 stopni w lewo. - Tu super krążownik USS Missisipi. Żądamy zmiany kursu przez was. Światełko: - Jak najszybciej zmieńcie kurs o 12 stopni w lewo. - Nie zmienimy kursu! - To jak sobie chcecie. Latarnik.
------
Teściowa rozmawia z zięciem: - Wiesz chciałabym mieć piękny pogrzeb po swoim odejściu. - Spokojnie mamusiu, ja to załatwię - powiedział zięć po czym wyszedł. Wraca pod koniec dnia pijany kompletnie. - Gdzieś ty był tyle czasu? - pyta ze zdziwieniem teściowa. Na co zięć: - Nie pytaj, gdzie byłem ani jak to zrobiłem, tylko bądź gotowa na czwartek.
------
Pewien człowiek spowiadał się następująco: - Dużo przeklinałem, ale dużo się modliłem - to się wyrównuje. Dużo kradłem, ale wiele rozdałem ludziom - znowu się wyrównuje. W tym momencie spowiednik stracił cierpliwość i krzyknął: - Pan Bóg cię stworzył, a diabeł zabierze do piekła - to też się wyrównuje!
------
Mężczyzna do kobiety: - Gdy widzę pani uśmiech, mam nadzieję,że złoży mi pani wizytę... - Podrywacz z pana! - Nie, dentysta...
------
Idzie facet przez granicę. Czyściutki, odpicowany, z walizeczką w ręce. Podchodzi celinik i mówi: - Proszę otworzyć walizkę! Facet otwiera a tam: pieniądze, garnitur, komórka i siedem par majtek. Celnik zadziwiony pyta: - Panie! Siedem par majtek? Gość z pobłażliwym uśmiechem: - Widzi pan: poniedziałek, wtorek, środa.. - Rozumiem. Poszedł wolno. Idzie kolejny facet... Kartonowa walizka, pogniecione szmaty. Celnik woła: - Kontrola celna! Podchodzi, gość otwiera walizkę. W walizce kanapki ze starym, spleśniałym serem, brudna, wymiętoszona koszula. No i dwanaście par majtek. Celnik pyta go: - Panie, dwanaście par majtek? Gość odpowiada zapijaczonym głosem: - Panie! Styczeń, Luty, Marzec...
------
Matka pyta córkę: - Jaki jest ten twój nowy chłopak? Porządny on chociaż? - Ależ oczywiście, mamo! Jest oszczędny, nie pije, nie pali, ma bardzo miłą żonę i trójkę grzecznych dzieci.
------
Podczas lotu na dużej wysokości do kabiny pilotów Boeinga 707 wpada przerażona stewardesa i krzyczy: - Panie kapitanie, na pokładzie samolotu jest kilku porywaczy! - Proszę się nie niepokoić, to się czasami zdarza. - Ale każdy z nich chce lecieć gdzie indziej!
------
Samolot przelatuje nad jeziorem. Pilot mówi do drugiego pilota: - Gdy byłem mały, przychodziłem tu łowić ryby. Patrzyłem na latające nad głową samoloty i marzyłem, żeby zostać pilotem. Po chwili dodaje: - O! Widzisz tego chłopaka na dole? Boże, jak ja bym chciał być na jego miejscu!
------
Komandos przed swoim pierwszym skokiem ze spadochronu pyta sierżanta: - Co mam zrobić, jeśli spadochron się nie otworzy? - Musisz pociągnąć za drugą rączkę spadochronu. - A jeśli i to zawiedzie? - Wrócisz do samolotu, żeby wymienić spadochron na inny.
------
Po drugiej wojnie światowej wytwórnia damskiej bielizny zakupiła w US Army partię niepotrzebnych spadochronów z nylonu i przerobiła je na majtki. Jedna z kobiet po zakupieniu takich majtek znalazła na nich naszywkę z napisem: "Uwaga! Zanim pociągniesz - policz do dziesięciu".
------
- Dlaczego mężczyzna jest podobny do plemnika? - Bo tylko jeden na milion jest pożyteczny!!
------
Wilk został ojcem. Uradowany zachwyca się synkiem: - A ti, ti, jakie to piękne dzieciątko. Przecież to cały ja: te same oczęta, łapki, nosek, uszy... Uszy???? A poczekaj ty zającu!!!
------
Rozbitkowie dotarli do wyspy krzyczą: - Zieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeemia!!! - Jedzenieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!- krzyknęli uradowani tubylcy.
------
Amerykańskie sondy potwierdziły istnienie prymitywnej cywilizacji na planecie Mars. Butni amerykanie wysłali od razu rakietę załogową wypełnioną, paciorkami, gumami do żucia, czekoladą i "nowoczesną" odremontowaną bronią palną z demobilu. Gdy rakieta wylądowała pośród tłumu nieufnie spoglądających, zielonych tubylców, z megafonu popłynęły słowa prezydenta USA skierowane do bratniej ludności Czerwonej Planety obiecujące, przyjaźń, współpracę, profity i sojusz wojskowy. Po skończonym przemówieniu i odpaleniu wielkiego pojemnika wypełnionego balonikami w kolorach białym, czerwonym, niebieskim i zielonym, załoga stanęła przed drzwiami, gotowa otworzyć je i wpaść w ramiona Marsjan. Jakie było ich zdziwienie, gdy okazało się, że w tym samym czasie delegacja "zielonych" zespawała im właz z resztą korpusu rakiety, skutecznie uniemożliwiając im wyjście na zewnątrz. Kiedy Marsjanie skończyli dywersję, cały tłum rozpierzchł się pozostawiając samotną zaspawaną amerykańską rakietę. Bezsilni Amerykanie popadli w taką apatię, iż zapomnieli skontaktować się z bazą, a przez 2 kolejne dni siedzieli i nie odzywali się do siebie. Na 3 dzień zastukał w korpus przechodzący opodal Marsjanin-dziadek. - Jest tam kto? Żyjecie? - Taaaaak! - zakrzyknęli gromko kosmonauci do których serc i umysłów powróciła nadzieja. - Czemu tam siedzicie i nie wychodzicie? - Przecież nas zaspawaliście a my mamy dla was prezenty, każdy z was coś dostanie, wypuść nas - błagał dziadka kapitan wyprawy. - Heh, te spawanie to taki nasz zwyczaj. Ale jak byli tu Polacy, to poradzili sobie z włazem w 15 minut. - Co? Polacy już tu byli? - Tak, i tak jak wy mieli dla nas prezenty. - Co takiego mogli oni wam dać?!?!? - Nie wiem dokładnie co to było, bo akurat mnie nie było, ale to coś nazywało się "wp.....l" i dostał to każdy, kto tu wtedy był.
------
Trafia facet do piekła. Diabeł wzywa go do siebie i pyta: - Witam drogiego kolegę, czy koledze zdarzyło się kiedykolwiek pić? - No kilka razy. - No to kochany, w poniedziałek chlejemy od samego rana... do bólu... whisky, wóda - co tylko chcesz! A czy kiedykolwiek paliłeś? - Ano paliłem. - Ślicznie, we wtorek palimy fajki, papierochy, cygara... co tylko chcesz - ćmimy na maxa! A czy jakieś prochy... może...? - Ze dwa razy próbowałem. - To w środę dajemy sobie w żyłę... marycha, kompocik, heroinka... odlot, że ho, ho! - A z chłopcami próbowałeś może... no wiesz...? - Co to, to nie!!! - Uuuuuuuuu..., to czwartek masz przerypany!
------
Między ludożercami: - Moja żona gdzieś zginęła. Nie widziałeś jej? - Nie... - A co żujesz?
------
Ludożercy szykują na śniadanie dla króla pieczeń z pięknej kobiety. Nagle przybiega sługa pałacowy i mówi: - Kucharze, nasz król chce, aby mu podać śniadanie do łóżka na surowo.
------
Lekarz mówi do babci: - No, w waszym wieku, babciu, trzeba się oszczędzać, unikać chodzenia po schodach. Minął rok i staruszka znowu przychodzi do lekarza na badania kontrolne. - No i jak się czujecie, babciu? - No bardzo dobrze, ale mam jedno pytanie: czy mogę już wchodzić po schodach? - Tak babciu. - To chwała Bogu, bo to wchodzenie do mieszkania na trzecim piętrze po rynnie bardzo mnie męczyło!
------
Hrabia beszta lokaja: - To skandal! Od pół godziny dzwonię i dzwonię a ty nie przychodzisz! - Nie słyszałem, jaśnie panie... - To mogłeś przyjść i powiedzieć, że nie słyszysz!
------
- Co to jest: czarne, włochate i lata między majtkami? - Kapitan w czasie sztormu.
------
Umiera narkoman i Św. Piotr z Panem Bogiem zastanawiają się, gdzie go posłać. Św. Piotr mówi, że powinien iść do piekła za to, że zmarnował życie, a Pan Bóg mówi, że w końcu nie był złym człowiekiem i nie należy mu się więcej. W końcu postanowili dać mu wybór. Postawili go przed dwoma oknami. W jednym było widać cudowne sielankowe życie, pełno aniołków... jednym słowem różowe życie. W drugim widać ogromne, niekończące się pole marihuany. Narkoman tak się ucieszył na ten widok, że o nic więcej nie pytając wskoczył w drugie okno. Jak już się znalazł na miejscu, szybko skręcił największego skręta, jakiego tylko potrafił i nerwowo zaczął szukać zapałek. Po kilku nerwowych godzinach dostrzegł w oddali jakąś siedzącą postać. Wielce uradowany podbiegł i z zachwytem wykrzyczał: - Stary daj ognia!!! Ten się powoli odwrócił i rzekł: - Przyjacielu, jak tu byłby ogień, to to byłby Raj.
------
Rozmawia dwóch znajomych. - Co malujesz? - Kozę na trawie. - A gdzie ta trawa? - Koza zjadła. - Ale kozy też nie ma!!! - A po co ma być, jak trawy już nie ma?
------
- Szeregowy Kowalski jak wygląda wasza broń? - A co? Znalazła się?
------
- Szeregowy Kowalski jak wygląda wasza broń? - A co? Znalazła się?
------
Młody chłopak idzie do kiosku i pyta sprzedawcę: - Są kartki z napisem dla moje jedynej? - Tak - odpowiada sprzedawca. - To poproszę osiem...
------
Kapitan wypływając w rejs zostawił w domu brzemienną żonę. Po dwóch latach wraca i pyta: - Co nowego, kochanie? - Właściwie nic się nie zmieniło, nadal jestem w ciąży.
------
Rozmawiają dwaj koledzy: - No i jak się skończyła twoja awantura z teściową? - pyta jeden. - Aaa! Przyszła do mnie na kolanach! - Tak? No i co powiedziała? - Wyłaź spod łóżka, ty tchórzu!
------
Gdy wujek Joe przyjechał na weekend, mały Jimmy wpadł w zachwyt, że jego wielki bohater będzie dzielił z nim łóżko. Zaraz po zgaszeniu światła Jimmy o czymś sobie przypomniał. - Oj! - wykrzyknął. - O mało co zapomniałem! Wyskoczył z łóżka i klęknął obok. Nie chcąc dawać złego przykładu, wujek Joe wylazł z łóżka i uklęknął po drugiej stronie. - O rany... - szepnął Jimmy z nabożnym lękiem - dostanie ci się, kiedy mama jutro się dowie. Nocnik jest z tej strony
------
Ksiądz, rabin i baptystyczny pastor spotykali się dwa, trzy razy w tygodniu na pogawędki. Pewnego dnia ktoś z nich rzucił hasło, że głoszenie ludziom Bożego Słowa nie jest w cale takie ciężkie. Prawdziwym wyzwaniem byłoby nawrócenie niedźwiedzia. Od słowa do słowa, no i cała trójka postanowiła przeprowadzić eksperyment. Każdy z nich miał pójść do lasu i spróbować nawrócić niedźwiedzia. Tydzień później cała trójka spotkała się ponownie, by zdać relację pozostałym. Ksiądz z ręką na temblaku, bandażami na głowie i opierając się na kulach rozpoczął swoją relację: - Poszedłem do lasu, by znaleźć to zwierzę. Gdy już go zobaczyłem, zacząłem czytać mu katechizm. Ta bestia nie chciała jednak słuchać i machnęła mi łapą prosto w twarz, po czym rzuciła się na mnie. Długo nie myśląc chwyciłem za wodę święconą i... niech będą pochwaleni Wszyscy Święci, niedźwiedź stał się potulny jak baranek. W przyszłym tygodniu biskup ma mu udzielić pierwszej komunii. Kolejnym był pastor. Siedząc na wózku inwalidzkim z ręką i dwoma nogami w gipsie oraz kroplówką u boku duchowny zaczął swą opowieść: - Cóż bracia, jak wiecie my nie kropimy lecz zanurzamy! Poszedłem więc do lasu i spotkałem niedźwiedzia. Wówczas zacząłem mu czytać ze Świętej Księgi, to jest ze Słowa Bożego. Lecz to zwierzę nie chciało mieć ze mną nic do czynienia. Jak go więc złapałem i zaczęliśmy się tarzać to w jedną stronę to w drugą, przez jedno wzgórze i drugie, aż dotarliśmy do potoku. Jak go nie złapałem, zanurzyłem i ochrzciłem jego włochatą duszę. Wtedy on stał się jak baranek i resztę tygodnia spędziliśmy na społeczności, mając ucztę duchową na gruncie Słowa Bożego. Gdy pastor skończył, spojrzał wraz z księdzem w dół na rabina, który leżał na łóżku szpitalnym. Będąc cały zabandażowany, mając nogę na wyciągu i będąc podłączonym do specjalistycznej aparatury monitorującej rabin spojrzał w górę na swoich kompanów i rzekł: - Zanurzenie to jeszcze nic! Spróbujcie obrzezać tę włochatą bestię!
------
Ksiądz ze zdziwieniem ogląda na dwóch piszczałkach organów kościelnych naciągnięte prezerwatywy. Wzywa organistę: - Co tu robią te prezerwatywy? - Jak to co?! Na opakowaniu pisało: "Przed użyciem naciągnąć na organ"...
------
Do autobusu wpadają bandyci a ich herszt woła: - Rozbierać kobiety, gwałcić mężczyzn! Po chwili poprawia pomyłkę wołając: - Rozbierać mężczyzn, gwałcić kobiety! Wtedy z tyłu autobusu dochodzi przymilny głosik: - Pieeerwszeee słooowo się liczyyy...
------
Dwie młode kobiety spacerują po parku. Ta, która pcha przed sobą wózek dziecięcy, szlocha: - To jest właśnie ten kabriolet, który Józek obiecał mi przed ślubem...
------
Dwaj sąsiedzi rozmawiają przez ogrodzenie: - Bardzo przepraszam za moje kury, które wydziobały wszystkie nasiona pańskich kwiatów. - Ależ to drobiazg, to ja przepraszam za psa, który wydusił panu te kury. - Nie ma o czym mówić, żona rozjechała go przecież samochodem. - Tak wiem, podziurawiłem w nim opony...
------
Dwaj robotnicy na budowie rzucają monetę. - Jak wypadnie reszka, gramy w karty - mówi jeden. - Jak wypadnie orzeł, idziemy na piwo - dodaje drugi. - A jak stanie na sztorc? - Trudno, pech to pech, wtedy zabieramy się do roboty...
------
Przyjechał ze wsi dziadek i rodzina wysłała go do teatru. - No i jak, podobało się dziadkowi w teatrze? - Bardzo mi się podobało a najbardziej na końcu, kiedy dawali płaszcze! Wziąłem trzy...
------
- Kochanie, wprost nie mogę wyrazić uczucia, które porusza me wnętrze. - Wiesz słonko, ja też coś czuję. Myślę, że nie powinniśmy jednak popijać tych śliwek piwem...
------
Pewnemu sklepikarzowi okradli sklepik. Facet poleciał z tym na policję: - Poświęcony był? - pyta gliniarz. - No nie był... - rzecze rozstrzęsiony właściciel. - No to nie ma przestępstwa. - Jak to!? Więc co co to jest?! - Kara boska.
------
Siedzą dwie anorektyczki w wannie. W pewnym momencie jedna mówi do drugiej. -Trzymaj mnie teraz mocno, bo wyciągam korek.
------
Rozmawiają dwie przyjaciółki. - Wiesz byłam dziś rano u ginekologa i on mi powiedział, że jestem w ciąży - mówi jedna. - A kto jest ojcem? - zainteresowała się druga. - No tego to on mi nie powiedział...
------
Zajączek wchodzi do baru i mówi: - Kto mi pomalował rower na zielono?! Cisza. Wstaje niedźwiedź i mówi: - Ja, bo co?! A zajączek mówi: - Chciałem się zapytać, jak długo schnie farba!
------
Funkcjonariusz policji wodnej na brzegu jeziora dobrze znanego z doskonałych warunków wędkarskich zatrzymał faceta z dwoma wiadrami ryb: - Czy ma pan pozwolenie na łowienie ryb w tym miejscu? - Ależ proszę pana, to są udomowione rybki! - Udomowione?! - Tak, co wieczór wyprowadzam te właśnie ryby na spacer w tym jeziorku, żeby sobie popływały. Później gwiżdżę i na ten gwizd one same wpływają do mojego wiadra. - Co mi pan kit wciskasz! Żadna ryba tego nie potrafi. Facet popatrzył chwilę na funkcjonariusza, po czym powiedział: - Wobec tego zademonstruję panu. Udowodnię, że to prawda! - Dobra, pokazuj pan, ale bez żadnych numerów. Facet wlał więc zawartość wiader do jeziora, postawił je na ziemi i stoi. Policjant stoi obok zaciekawiony: - No i co? - Jak to co? - Zawoła je pan czy nie? - Zawoła kogo?! - No, ryby! - Ale jakie ryby, panie władzo...
------
Baca podejrzewał, że jego żona go zdradza, gdy tylko on wychodzi na hale pasać owce. Jako "majster złota rączka" postawił pod łóżkiem garnek śmietany i powiesił nad nim łyżkę. Gdy tylko jedna osoba leżała na łóżku, łyżka wisiała nad powierzchnią, gdy położyły się dwie osoby, łyżka zamaczała się w śmietanie. Proste i skuteczne. Po powrocie z hali poleciał do sypialni i znalazł pod łóżkiem... garnek masła...
------
Do banku w Szwajcarii przychodzi klient. Podchodzi do okienka bankowego i kładzie obok niego olbrzymią walizkę, po czym oglądając się na boki, oznajmia szeptem kasjerowi: - Proszę pana, ta walizka jest pełna pieniędzy. Chciałbym je wpłacić na lokatę do państwa banku. To razem całe 3 miliony euro. Na to kasjer, uśmiechając się: - Proszę Pana, nie ma co tak ściszać głosu, przecież bieda to żaden wstyd...
------
Sklep mięsny, dzwoni telefon: - Ma pani baranie udźce? - Mam. - A koński zad? - Mam. - A świńską głowę? - Mam. - A piersi kurczaka? - Oczywiście, że mam. - To musi być pani strasznie brzydka.
------
Do szpitala przychodzi Śmierć. - Przyjdę po ciebie jutro - pokazuje palcem na faceta. Ten przerażony schował się na oddziale niemowlęcym za szafką, gdzie Śmierć go bez kłopotu nazajutrz znalazła. - Co ty tu robisz? - pyta Śmierć. Facet złapał butelkę ze smoczkiem i mówi: - Papusiam. - To chodź, pójdziemy ajciu - palcem kiwa Śmierć.
------
Rozmawiają dwie baby w sanatorium i jedna mówi. - Zagroziłam swojemu chłopowi, że jak nie będzie pisać listów, to wracam do domu. - I co pisze? - Dwa razy na dzień.
------
- Co to jest "wymiana poglądów"? - Gdy idziesz do szefa z własnymi poglądami a wracasz z jego.
------
Ludożercy segregują złapanych białych: - Zdrowy? - Zdrowy. - Na mięso. Następny. Zdrowy? - Zdrowy. - Na mięso. Następny. Zdrowy? - Chory. - A na co? - Na cukrzycę. - Na kompot!


Copyright by g1reg.
For problems or questions regarding this web contact g1reg@o2.pl.