Banki zawładnęły perełką Gdyni
Czy Świętojańska, królowa
gdyńskich ulic, traci na znaczeniu? Parę
lat temu swoje salony miały tam najlepsze
światowe marki, dziś przeważają banki i
firmy pożyczkowe, pojawiły się ciucholandy.
Świętojańska, wizytówka Gdyni, była synonimem
elegancji już przed wojną, kiedy powstała.
- W nowoczesnych kamienicach
ulokowały się składy kolonialne i delikatesy,
swój sklep miał tu Emil Wedel. Luksusowy
dom towarowy przy Świętojańskiej 36 prowadzili
bracia Rymarscy, najbogatsza klientela zaopatrywała
się też w domu Bon Marche, dziś jest to
EMPiK - opowiada Sławomir Kitowski, badacz
dziejów Gdyni.
Po wojnie wiele sklepów
pozostało w prywatnych rękach, a źródłem
zaopatrzenia był marynarski przemyt. Dla
turystów i przybyszów z głębi kraju Świętojańska
była symbolem kontaktu ze światem i - podobnie
jak hala targowa - oferowała artykuły gdzie
indziej niedostępne. Początek lat 90., pionierskie
lata polskiego kapitalizmu przyniosły rozkwit
handlu i metamorfozę Świętojańskiej. Rzeźnika
zastąpił Rosenthal, lokal po restauracji
Śródmiejskiej zajął Sunset Suits, zamiast
sklepu z nabiałem "Kosakowo" pojawiła
się marka Big Star. Swoje przedstawicielstwa
otworzyli tu światowi potentaci: Sony, Dior,
Benetton, Levi's, Triumph, Bata i inni.
Centrum Gdyni uchodziło za pasaż handlowy
na europejskim poziomie. Przed paroma laty
ulica przeszła lifting - nowa nawierzchnia,
nowoczesne ławki i latarnie. I paradoksalnie,
kiedy poprawił się jej wizerunek, zniknęła
większość firmowych salonów, które przeniosły
się do centrów handlowych. Ich miejsce zajęły
sklepy z tanim asortymentem, banki i firmy
pożyczkowe. Czy to oznacza koniec legendy
Świętojańskiej?
Ewa Byczkowska, właścicielka
odzieżowego salonu Kokai uważa, że tak.
- Ja też niedługo się stąd wyniosę ze względu
na podwyżkę czynszu. Na to stać tylko banki
- uważa.
Wielu kupców sądzi z kolei,
że bogatszą klientelę odstrasza brak miejsc
parkingowych, bo "po eleganckie ubrania
i biżuterię nie przyjeżdża się trolejbusem".
Joanna Grajter, rzecznik gdyńskiego magistratu:
- Zmienia się generacja kupców, ale i klientów.
Ulica się odmładza. Coraz więcej jest sklepów
takich jak Troll czy Terranova, gdzie za
nieduże pieniądze ubiera się młodzież, przy
okazji zaglądając do pubów. Ale obecność
ciucholandów wygląda na sabotaż ulicy. Trochę
zabrakło pomysłu na handel w nowej erze
- przyznaje.
Prezydent Gdyni Wojciech
Szczurek: - Profil ulicy dyktuje wolny rynek.
Skończyły się czasy, gdy Miejska Rada Narodowa
wskazywała, gdzie ma powstać jaki sklep.
Dziesięć lat temu olśniewały nas firmowe
salony, które teraz spowszedniały. Jestem
częstym gościem na Świętojańskiej, lubię
tam spacerować wieczorem, lubię tamtejsze
knajpki. Choć oczywiście wolałbym, żeby
niektóre sklepy działały w bocznych uliczkach.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Trójmiasto